W 2017 r. rozpocznie się budowa drugiej kompostowni

Zakład Utylizacyjny zmaga się z problemem zwiększonej uciążliwości zapachowej, która tego lata jest szczególnie odczuwalna przez mieszkańców, także w odległych dzielnicach. Pomimo kolejnych inwestycji, działań i braku większych awarii w Zakładzie sytuacja się pogorszyła. Dlaczego? Wyjaśnia prezes ZU, Wojciech Głuszczak.

– Proszę wytłumaczyć w ogóle dlaczego Zakład jest uciążliwy i skąd problem z kontrolowaniem emisji tego odoru?

– Po pierwsze chciałbym przekazać mieszkańcom, że jest mi bardzo przykro z tego powodu oraz zapewnić, że nie wynika to z żadnych celowych działań Zakładu. Nie zmieniliśmy technologii ani na naszym terenie nie było żadnych awarii. Gospodarka odpadami to skomplikowany proces i jest kilka jego elementów, które generują uciążliwości. To bardzo ważne w kontekście wyjaśniania tego zagadnienia, bo nie jest tak, że można jedną inwestycją, jednym złotym środkiem ten problem zażegnać. Potrzeba ich kilka wraz z sukcesywnymi modernizacjami. Dlatego to takie trudne, aby wytłumaczyć mieszkańcom. Składowisko, miliony ton odpadów, zebranych tu przez 40 lat, emituje tzw. biogaz. Zbudowaliśmy i regularnie rozwijamy sieć odsysania tego gazu, więc jego większość zamiast ulatniać się i rozwiewać po osiedlach jest spalana w naszej bioelektrowni. Ostatnia modernizacja, trzecia w ostatnich 7 latach, została zakończona wiosną. Jest też zamknięta hala kompostowni, która posiada specjalne filtry, bardzo skutecznie pracujące na rzecz redukcji odoru, co też wymagało inwestycji. Nawiasem mówiąc, ma za małe moce przerobowe, ponieważ od kilku lat mieszkańcy wyrzucają większe ilości żywności, niż to zakładali projektanci. Swoje trzy grosze dorzuciły też instytucje odpowiedzialne za opiniowanie wniosku o dotację, które w obawie przed przewymiarowaniem Zakładu nakazały projektantom zatrudnionym przez Gminę jego ograniczenie. Dziś widać, że się pomyliły. Zdaję sobie jednak sprawę, że mieszkańcy oceniają nas „zero-jedynkowo” czyli „śmierdzi – nie śmierdzi” i teraz na przykład zarzucają nam, że wydano mnóstwo pieniędzy, a inwestycje są nieskuteczne, bo problem dalej dokucza. Jest inaczej. Odgazowanie działa bardzo dobrze, gazu nie czuć w okolicy. Kłopot leży gdzie indziej i wymaga kolejnych inwestycji, nad którymi stale pracujemy. Czyli to, co wdrażamy przynosi efekty, tylko, że wciąż jest to za mało, doskonale o tym wiemy.

– Jaki to ma związek z rekordowymi opadami, które Zakład przywołuje jako powód zwiększonego zasięgu uciążliwości?

–   Każde przesilenia pogodowe jak silne wichury, długotrwałe mrozy, nadzwyczajne ulewy czy upały zaburzają funkcjonowanie składowiska oraz proces kompostowania, który ma miejsce na otwartym placu. Niemniej, na taką skalę, pierwszy raz się spotkaliśmy z problemem tak intensywnych opadów i to jest novum. Dotychczas lepiej lub gorzej, ale nasza infrastruktura sobie z tym radziła. Warto podkreślić, iż w nocy z 14 na 15 lipca spadło tyle wody ile pracująca na terenie Zakładu podczyszczalnia odcieków jest w stanie przerobić w kilka miesięcy. W takich okolicznościach 24-hektarowe uszczelnione od spodu membraną składowisko oraz dwuhektarowy plac dojrzewania kompostu, które są na otwartej przestrzeni, zachowują się jak gąbka. Jedynie z ich powierzchni można odsysać te uciążliwe zapachowo odcieki.

– To plac jest zawsze wymieniany jako główny winowajca odorów. Teraz jest inaczej?

Nie. To jest główne źródło uciążliwości, a ponieważ jest pod przysłowiowym gołym niebem, to pogoda ma bardzo duży wpływ na proces kompostowania i wynikającą z tego skalę odorowości. Proces kompostowania to zachowanie odpowiedniego napowietrzania i nawilżenia odpadów, a intensywne opady proces ten w niekontrolowany sposób zaburzyły. Przygotowywana jest bardzo ważna inwestycja, to kolejny element większej układanki, aby razem z dotychczasowymi inwestycjami oraz planowaną spalarnią odpadów, móc trzymać problem zapachów pod względną kontrolą. Instalacja do kompostowania, która ma stanąć w miejscu placu, niezmiennie jest priorytetem spółki. Cel jest jednoznaczny – odczuwalne ograniczenie uciążliwości i uniezależnienie procesu kompostowania od warunków pogodowych. Prace nad tą inwestycją trwają nieprzerwanie od zeszłego roku, za nami między innymi dialog techniczny z kilkunastoma firmami zainteresowanymi jej realizacją, w którym uczestniczyło również Stowarzyszenie Sąsiadów Zakładu Utylizacyjnego. Rada Interesariuszy Zakładu, w tym przedstawiciele mieszkańców, także jest na bieżąco informowana. Co więcej wspólnie z członkami Rady odwiedziliśmy kilka podobnych instalacji w Polsce, aby przekonać się o wszelkich dostępnych technologiach, aby móc wybrać tę najlepiej dopasowaną do Zakładu w Szadółkach. Jest to jednak duże przedsięwzięcie, trwa proces administracyjny, który dla branży odpadowej jest bardzo wydłużony. Chcielibyśmy w przyszłym roku rozpocząć budowę tej instalacji.

– Czyli nowa kompostownia i spalarnia, wraz z dotychczasowymi inwestycjami, pozwolą zredukować uciążliwości?

Taki jest nasz cel. Będziemy dalej skutecznie odzyskiwać biogaz, nie będzie otwartego placu kompostowania, tylko hermetyczna instalacja z filtrami, która pozwoli przy okazji zwiększyć moce przerobowe, składowisko będzie wolniej się zapełniać, a poza tym chcielibyśmy w ciągu kilku lat rozbudować podczyszczalnię, aby szybciej sobie radzić z nadzwyczajnymi opadami. Ograniczanie uciążliwości to nieustanna praca, inwestycje oraz koszty. Jest to jednak nasze najważniejsze zadanie i bardzo nam zależy, aby sytuacja okolicznych mieszkańców w końcu znacząco zmieniła się na lepsze.

Rozmowa ukazała się w Dzienniku Bałtyckim oraz Gazecie Wyborczej Trójmiasto w dniu 30.08.2016 r.

05 Plac dojrzewania kompostu-maly

Na zdjęciu: plac dojrzewania kompostu